Porwanie lekarki

Niecny plan Pielacha wymknął się spod kontroli.

Notatka: Porwanie lekarki

Powieść Ostrowskiego ma potencjał - i są nim akta sprawy niejakiego Zygmunta Bielaja, podejrzanego o zamordowanie płockiej lekarki Stefanii Kamińskiej. Dramat rozegrał się w 1970 roku, a poszukiwaniem zaginionej podobno żyła cała Polska. Niestety, na mrocznej i brutalnej historii kończą się plusy "Ostatniej wizyty"...

Nawet Pielach - psychopatyczny bohater (niestety, papierowy i do szpiku zły) i uzależniona od niego żona (wydaje się być dużo ciekawszą postacią) nie są w stanie odwrócić uwagi od miałkości literackiej i łopatologicznej konstrukcji tej powieści. Szkoda, bo była szansa na wstrząsającą literaturę, osadzoną w historycznie ciekawych czasach - tym bardziej, że, jak czytamy w blurbie, "autor znał ofiarę osobiście, co było głównym bodźcem, żeby zająć się tą sprawą". Jest prosto, bez finezji, ad A do Z. "Ostatnią wizytę" ratuje dosłownie kilka ciekawie skonstruowanych scen i ewentualna nieznajomość opowiadanej historii (praktycznie wszystko, o czym pisze Ostrowski, można znaleźć w internecie). ■

Poprzednia notatka„W rytmie disco”
0 komentarzy
Dodaj komentarz

Twój email nie zostanie opublikowany. Pola wymagane zaznaczyłem gwiazdką (*).

Klikając [WYŚLIJ] zgadzasz się na opublikowanie wysłanego komentarza. Komentarze są moderowane. Nie zgadzasz się z tym, co czytasz - ok, ale nie bądź niegrzeczny i nikogo nie obrażaj. Jak to mówił klasyk: chamstwa nie zniese.

Poprzednia notatka„W rytmie disco”